to była podstawa spędzania wolnego czasu gdy miałam kilka i kilkanaście lat. Gdy teraz patrzę przez okno i widzę puste podwórka to szkoda mi dzieci, które nie zaznały smaku tych zabaw, gdzie potrzebny był kij, guma lub kreda – a nie smartfon 😉 Wiem, czasy się zmieniły … jest bardziej niebezpiecznie …więc dzieci częściej zostają w domach. Może jednak warto przed wakacjami przypomnieć kilka naszych zabaw – tak dla dzieci i ich rodziców.

Zabawa Gra w gumę

Guma do grania w kieszeni była u mnie prawie zawsze w czasach wczesnej podstawówki. Grałam z koleżankami na podwórku, a w domu ćwiczyłam na rozstawionych krzesłach. Wersji gry było kilka – trójki, rzymskie. Stopień trudności wyznaczała wysokość gumy. W pierwszym etapie była założona na kostkach dwóch osób (trzecia na środku skakała). Po prawidłowo wykonanej turze skoków (czyli guma nie została niepotrzebnie dotknięta czy nadepnięta) guma trafiała na kolana, uda, pas a nawet pod pachy. Oto instrukcja podstawowej wersji tej zabawy

Zabawa Państwa/miasta czyli Wywołuję naprzeciwko czarne piwko …

Bardzo lubiłam tą zabawę, w czasach przedszkola i wczesnoszkolnych. Potrzebny był kij ok 1m, podłoże z piasku do narysowania koła i trochę wolnego miejsca do biegania, 4 graczy. Zabawa polegała na zagarnięciu terytorium przeciwników, a dokładnie:

  • rysowaliśmy koło i dzieliliśmy na równe części
  • każdy wybierał sobie nazwę – zazwyczaj państwo
  • każdy stawał na swojej części
  • jedna osoba brała patyk, kręciła nim w środku koła mówiąc „czarne piwko na przeciwko wywołuję …” i tu padała nazwa przeciwnika a patyk został rzucona jak najdalej od koła
  • wywołana osoba biegła po patyk a reszta uciekała w przeciwnym kierunku
  • gdy wywołana osoba złapała kij mówiła „stop” (wszyscy zatrzymywali się w miejscu)
  • osoba z patykiem wybierała sobie cel/dowolnego przeciwnika i określała ile jest do niego kroków i jakich (np 10 słoniowych, 5 tiptopów itp)
  • następnie wykonywała te kroki i starała się zbliżyć do przeciwnika na odległość pozwalającą na dotknięcie go kijem
  • jeśli jej się to udało gracze wracali do koła i osoba z kijem stojąc na swoim polu łukiem odrysowywała kawałek państwa przeciwnika i wchłaniała go do swojego państwa, jeśli wykonane kroki były nie trafione i cel nie został dotknięty kijem – to on był zwycięzcą, dostawał kij i zabierał kawałek terytorium przeciwnika
  • osoba, która odbierała terytorium kręciła kolejny raz kijem
  • gracz, którego państwo było mniejsze od jego stóp i nie miał jak stanąć na kole odpadał

Niestety nie mogę sobie przypomnieć jakim państwem najczęściej byłam 😉

Zabawa Gra w klasy

To jedna z tych zabaw, które nigdy się nie nudziły. Zasady były proste – na ubitej ziemi lub chodniku rysował się pola na kształt „ludzika” ponumerowanego od 1 do 8.  Osoba rozpoczynająca grę rzucała kamyk, tak aby trafić na pole oznaczone 1. Jeśli trafiła i nie dotknęła lini zaczynała skakać na jednej nodze po polach. Cała zabawa polega na tym, aby trafiac na kolejne pola bez dotykania linii, zaś w przypadku podwójnych rozstawić nogi na oba pola. Po dotarciu do koła musiała zrobić skok z obrotem i wrócić, zabierając po drodze kamyk przesuwając go – kopiąc. Następnie rzucała na pole nr 2 itd. Kto nie trafi na właściwe pole albo podczas skakania nadepnie na linię tracił kolejkę.

Zabawa Podchody

Zasady mega proste – dwie drużyny i sporo miejsca do chowania np park. Jedna drużyna ucieka zostawiając ślady w postaci narysowanych strzałek lub listów ze wskazówkami (wtedy rysowało się kopertę na drodze, a list się chowało w pobliżu). Uciekinierzy zawsze dostawali kilka minut, zanim pościg ruszył. Im więcej wskazówek tym zabawa ciekawsza. Wygrana drużyna – albo ci co znaleźli albo ci co tak się schowali, że szukający się poddali.

Zabawa Gra w palanta

Oj grało się często 😉 lubiłam to odbijanie i łapanie piłki. Miałam to szczęście, że mieszkałam przez pewien czas obok boiska szkolnego, więc sprawa była ułatwiona. Do gry potrzebowaliśmy właśnie boiska, piłki typu tenisowa, dość gruby kij do odbijania piłki i dwie drużyny min 3-4 osoby w każdej. My graliśmy prawie tak samo. Ta gra, to była fajna sytuacja do zaimponowania kilku chłopakom 😉

Nie zabrakło też zabaw takich jak chowanego, „raz, dwa, trzy baba jaga patrzy” czy berek. Ale ich zasady chyba większość jeszcze pamięta. Fajne to były czasy – kije, koledzy i dużo wolnego czasu na świeżym powietrzu 🙂

http://karnawalblogowykobiet.pl/wp-content/uploads/2016/06/zabawy-stare-podworkowe.jpghttp://karnawalblogowykobiet.pl/wp-content/uploads/2016/06/zabawy-stare-podworkowe-150x150.jpgViolatakto była podstawa spędzania wolnego czasu gdy miałam kilka i kilkanaście lat. Gdy teraz patrzę przez okno i widzę puste podwórka to szkoda mi dzieci, które nie zaznały smaku tych zabaw, gdzie potrzebny był kij, guma lub kreda – a nie smartfon ;) Wiem, czasy się zmieniły … jest...Tak Jest !